186. Portugalia


Tramwaje w Lizbonie, zwane tutaj eléctrico, są doskonałym przykładem na to, że nie wszystko zawsze musi być supernowoczesne, hiperszybkie i ekstrakomfortowe. Urocze jest to, że po stolicy Portugalii pomykają właśnie takie trochę jakby nieporadne, podstarzałe tramwaje z duszą. Momentami jest w nich niesamowicie ciasno (w końcu to jeden mały wagonik z 20 miejscami siedzącymi i 38 stojącymi). Aby wysiąść na wybranym przystanku trzeba dać tramwajarzowi znać staroświecko brzmiącym dzwonkiem (czerwone przyciski w kilku miejscach wagonika). W Lizbonie tory tramwajowe poprowadzone są normalnie ulicami, czyli tramwaje muszą współdzielić pasy ruchu z samochodami. Nierzadko zdarza się tak, że kierowca zostawi swoje auto na światłach awaryjnych (albo nawet po prostu zostawi) zaparkowany całkowicie na torowisku, albo tak, że jakąś częścią auta uniemożliwia przejazd tramwaju. Czyli dokładnie tak, jak w niektórych miejscach w Poznaniu (szczególnie jak świeża warstwa śniegu przykryje torowisko...).

4 Response to "186. Portugalia"

  1. Pasażerka says:
    31 stycznia 2013 18:24

    Lizbona, przez te wszystkie pocztówki z tramwajami, kojarzy mi się teraz niemal wyłącznie z nimi. i przez to z kraju, który na liście "must visit" był gdzieś daleko w tyle awansowała dzięki elektryczkom na jakąś pierwszą 20-tkę :D

  2. Maria P says:
    7 marca 2013 19:14

    Generalnie bardzo często spotykam sie na pocztówkach z Portugalii z tymi czerwonymi tramwajami. Zdecydowanie stanowią pewien rodzaj symboliczny tego kraju.

  3. Maria P says:
    6 kwietnia 2013 11:15

    Zapraszam Cię na konkurs Agnieszko :)
    http://cleopatra-memoriesthatremain.blogspot.nl/2013/04/kwietniowy-konkurs-akwarelowy-czyli.html

  4. BatMiriam says:
    16 października 2014 14:08

    Niedawno dostałam podobną też z Lizbony i też z tramwajem, ale czarno białą. Biedny Nadawca zapomniał o ID :-)
    Przy okazji zapraszam do siebie: http://tajemniceczerwonejskrzynki.blogspot.com/

Prześlij komentarz